Chciałabym porozmawiać z Wami o niedoczynności tarczycy i odchudzaniu. Jest to szczególnie ważny temat dla mojej osoby, ponieważ sama na nią choruję.
Zacznę od początku.
Czym spowodowana jest niedoczynność tarczycy?

Spowodowana jest ona niedoborem hormonów tarczycy, prowadzącym do spowolnienia procesów metabolicznych. Dotyka ona aż od 1-6% społeczeństwa oraz występuję 5 razy częściej u kobiet niż u mężczyzn.

Jest wiele odmian niedoczynności tarczycy między innymi:
-niedoczynność pierwotna – spowodowana uszkodzeniem gruczołu tarczowego
-zapalenia tarczycy (choroba Hashimoto, poporodowe zapalenie tarczycy, podostre zapalenie tarczycy)
-wrodzona niedoczynność tarczycy
-niedoczynność wtórna – będąca skutkiem niedoboru TSH (hormon tyreotropowy)
-niedoczynność trzeciorzędowa – wynikająca z niedostatku tyreoliberyny (TRH)

Objawy choroby:

  • zwiększenie masy ciała
  • uczucie zmęczenia, osłabienie, senność, trudności w koncentracji, zaburzenia pamięci, stany depresyjne
  • łatwe marznięcie, uczucie chłodu
  • przewlekłe zaparcia (spowolnienie perystaltyki)
  • sucha, zimna, blada, nadmiernie rogowaciejąca skóra.
  • obrzęki podskórne
  • łamliwe włosy, czasem przerzedzenie brwi
  • zmieniony głos (pogrubienie strun głosowych)
  • ściszone tony i powiększona sylwetka serca
  • nieregularne miesiączkowanie

Najprostszą formą wykrycia choroby tarczycy jest wykonanie badania krwi, hormonu tyreotropowego(TSH), a następnie konsultacja z lekarzem endokrynologiem.

Samo leczenie jest stosunkowo proste,jednak w jakimś stopniu uciążliwe.

Polega na ciągłym zażywaniu hormonów tarczycy, a jeżeli przyczyną choroby jest niedobór jodu (obecnie coraz rzadziej) – preparatów jodu. Zazwyczaj zażywa się tyroksynę zawartą w lekach o nazwie Euthyrox, Letrox i innych, w pojedynczej dawce rano, 20-30 minut przed posiłkiem(lekarz decyduję o dawce i sile leku).

Leczenie chorób tarczycy wymaga długoterminowych działań. Pierwotna przyczyna najczęściej nie leży w samej tarczycy, a w systemie immunologicznym. Kluczem do poprawy funkcjonowania tarczycy jest odnalezienie przyczyny, wyeliminowanie jej oraz odpowiednia dieta bogata w naturalną żywność.

Są produkty które niestety źle wpływają na prawidłowe funkcjonowanie tarczycy:
-soja-badania wskazują,że soja może mieć silne właściwości zmniejszające pracę tarczycy;
-gluten-budowa molekularna tarczycy jest prawie identyczna z glutenem, co zwiększa ryzyko ataku autoimmunologicznego;
-warzywa psiankowate- (należy ograniczać) są to m.in: pomidory, ziemniaki, papryka ,bakłażan, jagody Goji
-goitrogeny- mogą one zakłócać funkcjonowanie tarczycy,ale gotowanie produktów zawierających je powoduję dezaktywację tych substancji,więc możemy śmiało wcinać 🙂
Produkty zawierające goitrogeny to: brokuły, brukselka, kapusta, kalafior, kapusta włoska, kalarepa, brukiew, rzepa, proso, maniok, gorczyca, bataty, szpinak, truskawki, brzoskwinie, rzeżucha, orzeszki ziemne i piniowe, soja, rzodkiewka.
(Soję i orzeszki ziemne powinno się całkowicie wyeliminować z diety).

Skoro soja, to czy osoby chorujące na niedoczynność tarczycy mogą być wegetarianami?
Jasne, że mogą! Sama od prawie roku jestem wegetarianką i nie narzekam.
Halo halo, ale co z dostarczaniem białka do organizmu?
Moje Drogie, mamy jeszcze warzywa strączkowe, które mają dużo białka. Wystarczy mieć odpowiednio zbilansowaną dietę:)

Niestety coraz więcej osób broni się tą chorobą i zwala na nią winę (owszem jest ciężej dbać o sylwetkę, ale dzięki temu stajemy się silniejsze).
“Nie mogę schudnąć, muszę pogodzić się z moim biednym i okrutnym losem przecież nie da się mieć pięknego ciała przy niedoczynności tarczycy” Bzdura!
Jeżeli stosujesz zdrową i zbilansowaną dietę połączoną z aktywnością fizyczną i regularnością posiłków, możesz mieć piękne ciało 🙂 (jestem naocznym przykładem).

Jeżeli już chorujesz, to nie “walcz” z chorobą, tylko się z nią “zaprzyjaźnij” 🙂
Pokaż, że nie może być lepsza od Ciebie, nie może decydować o Twoim życiu i o tym jak wyglądasz 🙂

Mam nadzieję, że wpis pomógł Ci chociaż w najmniejszym stopniu zrozumieć niedoczynność tarczycy. Napiszcie proszę w komentarzach,czy wpis Wam się podoba/nie podoba.  Jeżeli chorujecie jak się dowiedziałyście o chorobie/jakie były wasze objawy/jak przyjęłyście wiadomość o chorobie?

*Jeżeli chciałybyście dowiedzieć się więcej o mojej “przyjaźni” z chorobą, rozterkami, początkową walką/wyparciem myśli o niej i spełnianiem pragnień+ metamorfozą napiszcie proszę w komentarzu 🙂 Powstałby oddzielny wpis 🙂

Życzę wszystkim miłego dnia, pełnego uśmiechu 🙂
Pozdrawiam Natalia. 

Poprzedni artykułLIDL oferta SPORT – 25.04.2016
Następny artykułCichy szkodnik – stres.
Avatar
Uczennica technikum turystycznego. Zakochana w pięknej sylwetce,sporcie i zdrowym odżywianiu . Miłośniczka książek,zwierząt oraz mody!Ciekawa świata,marząca o długich podróżach. Bardzo ambitna,nie potrafiąca skupić się na jednym,szukająca nowych wyzwań i pasji :)

33 KOMENTARZE

  1. Mam 22 lata. Od jakichs 7 lat mam zdiagnozowano chorobę Hashimoto. Dowiedziałam się przypakiem, ot tak przy pobieraniu krwi zdecydowaliśmy się z rodzicami na dodatkowe badania. Przyszły wyniki i zaczęł o się na biegu szukania lekarza bo TSH mega wysokie. Pierwsza wizyta, rozmowa, USG tarczycy i padło zdanis, tórego nie zapomnę do końca zycia: “Twoja tarczyca jest w takim stanie,.. powinnaś się leczyć już od jakichś 5/6 lat” SZOK. Nikt się tego nie spodziewal. Faktycznie byłam przemeczona, ale zrzucali to na treningi – od 6 roku życia tenis ziemny, klasa sportowa. Przełom 4 i 5 klasy byl koszmarny. Byłam bardzo zmęczona, przestałam trenować – zwolnienie od lekarza na wszelakiego rodzaju wysiłek bo organizm nie dawał sobie rady. Nigdy nie nalezalam do chudych dzieciaków, ale nie miałam dużego brzuszka, byłam taka w sam raz. Ale przybieralam na wadze… Wtedy wszyscy myśleli że to normalne.. Dopiero pod koniec gimnazjum przypadkiem się o tym dowiedzieliśmy… Były wcześniej okazja ale co ty dużo mówić lekarze się nie popisali, ale nie o tym teraz.
    Przez całą liceum było mnie trochę więcej – nie byłam bardzo okragla, Wazylam mniej więcej 68 kg – BMI w górnej granicy ale prawidłowe. Jednak nie podobałam się sobie. Dopiero na studiach zdecydowałam się coś z tym zrobić, zrzucilam 10 kg. Niedoczynność nie przeszkadza, o ile prawidłowo się leczysz, jeżeli masz unormowany poziom TSH. Nie jest łatwo, ale można. Teraz moja waga oscyluje w okolicach 59/60 kg. Wzrost 173. Może nie mam mega sylwetki fit ale czuję się lepiej 😉
    POZDRAWIAM

  2. Od pół roku staram się zaprzyjaźnić z niedoczynnością, z różnym skutkiem 😉 Chętnie dowiedziałabym się, jak Ty sobie z tym radzisz, co zmieniłaś w diecie.

  3. Ja akurat mam Hashimoto. Do rozmowy z lekarzem skłonił mnie fakt, że dość mocno przytyłam, a nie zmieniłam zbytnio swojego stylu życia. Podejmowałam próby odchudzania, ale niestety wymiary i waga stały w miejscu niezależnie od tego, jak bardzo się starałam. Z wykształcenia jestem promotorem zdrowia, więc byłam świadoma zarówno zasad zdrowego żywienia, jak i istotności aktywności fizycznej 😉
    Na szczęście trafiłam na zainteresowaną lekarkę, która skierowała mnie na badania hormonalne. Ważne, żeby się badać. Od momentu postawienia diagnozy i przyjmowania leków, moje życie się zmienia na o wiele lepsze. Nie jestem już taka “otumaniona”, lepiej funkcjonuję i przede wszystkim mam siłę i ochotę walczyć dalej o zdrowe ciało i piękną sylwetkę 🙂 Dodatkowym motywatorem jest to, że mniej więcej za rok chcemy wraz z moim partnerem zacząć starać się o dziecko – to tym bardziej motywuje do do działania. Nie powiem, łatwo nie jest. Mam wrażenie, że o wiele więcej wysilku muszę włożyć w zgubienie kilograma, niż by to miało być bez choroby. Mimo że zdarzają się momenty słabości i zwątpienia, to walczę dalej 🙂 Staram się pamiętać, że mała porażka (np. wchłonięcie litra coli) nie może rzutować na sukcesy, które do tej pory odniosłam. Nie można się poddawać, nawet jak się potkniemy. Wyniki nie są spektakularne. Centymetr za centymetrem, kilogram za kilogramem – grosz do grosz, a będzie kokosza. Zdaję sobie sprawę, że od wymarzonej sylwetki dzieli mnie jakiś rok pracy, ale mam nadzieję, że na wrześniowy urlop nie będę już się wstydziła wbić w strój kąpielowy 😉 (trzymajcie kciuki!)
    Rozpisałam się strasznie, ale głównie chcę powiedzieć wszytkim zmagającym się z problemami tarczycowymi i innymi hormonalnymi badziewiami – nie jesteście sami, jest nas wielu i mimo, że musimy trochę bardziej się natrudzić, to na pewno damy radę osiągnąć wyznaczone cele. Wszystko zależy od nas samych i tego, jak sobie we własnych głowach poustawiamy. Nie można też zapomnieć, że zgubienie nadmiaru wagi, sprzyja pozytywnie na obraz choroby 😉 Wiec walczymy, walczymy! Nie od razu Rzym zbudowano, a krok za krokiem na pewno do celu dojedziemy 😀 Finito 🙂

  4. Ja mam podobny “problem” i z chęcią dowiedziałabym się więcej,jak sobie z tym radzisz. Dla mnie największy problem stanowi odpowiednią dieta, pozniewaz do regularnych ćwiczeń jestem w stanie się zmotywować. Często mam wrażenie,że jestem dalej głodna, że jakiegoś składnika brakuje w moim pożywieniu i wtedy zajadam to,ale to nie jest najlepsze rozwiązanie. Byłabym bardzo wdzięczna za więcej informacji :))

  5. U mnie problemy z tarczycą zaczęły się od złego doboru tabletek antykoncepcyjnych przez lekarza – skoro nie mam miesiączki, to trzeba ją wywołać – dla lekarza było to oczywiste, nie skierował mnie na dalsze badania. Przez następny rok przyjmowałam tabletki, które spustoszyły moją tarczycę i organizm w całości – kiedy tylko trafiłam pod opiekę endokrynologa, który zakazał mi brania dotychczasowych leków – zaczął się prawdziwy jazz. Wypadanie włosów, skóra zaczęła odchodzić płatami z twarzy, a waga w przeciągu 4 miesięcy skoczyła aż o 30kg (przy braku zmiany stylu życia!).
    Na szczęście po rozpoczęciu odpowiedniego leczenia przez endokrynologa i ginekologa (wspólne konsultacje) teraz udało mi się już schudnąć 15 kilo (w 4 miesiące), nadal stosuje terapię oraz dokładam sobie więcej ćwiczeń pod postacią 30-40 minut basenu codziennie bądź co drugi dzień. Czuję się nareszcie bardzo dobrze, nie jestem wiecznie ociążała, marudna i drażliwa – to było chyba najgorsze dla moich domowników jak i dla mnie.
    Jeśli chodzi o odżywianie – zawsze dobrze się odżywiałam, teraz przy redukcji wagi zrezygnowałam na kilka miesięcy z ziemniaków, makaronów, ryżu i kasz – i naprawdę fantastycznie – powoli, bo powoli – tracę na wadze a skóra wraca do normalności:)
    Myślę, że dobra diagnostyka to połowa sukcesu – mimo, że badania nie raz są bardzo drogie, a znalezienie dobrego endokrynologa i umówienie się na wizytę trwa dużo czasu. A potem już tylko samozaparcie i dyscyplina…:)

  6. Jakie były Twoje początki z niedoczynnością? 🙂 I jak w ogóle dowiedziałaś się, że na nią chorujesz?
    Akurat sama będę miała wkrótce badania, po których okaże się czy także mam tą samą dolegliwość. Byłaby wdzięczna za jakieś wskazówki od Ciebie. ^^

    PS. Super wpis! :>

  7. Hej???? fajnie, że zajęłaś się tym tematem, dużo się dzięki temu dowiedziałam, druknę sobie ten artykuł????
    Choruję na Hashimoto. Dowiedziałam się o tym w gimnazjum. Szybko przebierałam na wadze. Inne objawy również się sprawdzają…
    To nie prawda, że nie można schudnąć. Mi udało się stracić 23 kg, nie łatwo, miałam masę ograniczeń.. Ale z efektu jestem zadowolona???? teraz znowu jestem w ciąży dobrze wiedzieć co można jeść a co nie. Ćwiczyłam z mel b i Wami???? z bieganiem mam duży problem, kiedyś bardzo lubiłam…
    Ja przyjmuję euthyrox 100 i jodid 200????
    Ja jestem za nowym postem o tej chorobie????????

  8. Też choruję na niedoczynność, u mnie jest to spowodowane zapaleniem tarczycy. Badania wykonałam że względu na powiększone wole co zauważyła moja teściowa. Powiem tak przytyłam i mimo aktywności fizycznej i dbania o dietę waga stoi w miejscu. Wyniki badań w wyniku leczenia są ok. Ale efekty uboczne choroby pozostały. Zażywanie letroxu aż tak bardzo nie poprawiło mojego komfortu życia. Tylko skoro poziom hormonów jest ok to większość lekarzy daje sobie spokój z resztą. Moja endokrynolog uważa że diety w związku z chorobą nie powinnam zmieniać…

  9. Od 13 roku życia mam niedoczynność tarczycy. Ważę 64kg i mam 176cm wzrostu. Zdrowo się odżywiam i dużo ćwiczę. Jest mi nieraz ciężko, sporo wyrzeczeń. Pod gabinetem lekarza, wśród często pań z nadwagą, słyszę, że mam dobre geny (oboje rodziców mają nadwagę), że one jedzą jak ptaszki, a tyją (zjadam spore 4 pełnowartościowe posiłki dziennie). Strasznie mnie to denerwuję, “geny”, “młoda to nie tyje”, nie pracuję po to aby schudnąć, ale aby utrzymać wagę. Wystarczy mi tydzień pofologowania i +2kg, a reszta uważa, że nie muszę robić nic, po prostu mam farta. Do nich nie dochodzą dwa słowa dieta i sport…

  10. Jezeli chodzi o ten gluten to bym uwazala bo na zadnym z ostatnich ogolnopolskich zjazdow endokrynologow nic kluczowego na ten temat nie powiedziano. Badania sa w toku nadal. Diete tez warto skonsultowac z lekarzem. A przedewszystkim wykonac test na nietolerancje pokarmow. Pozdrawian

  11. Ja też mam niedoczynność tarczycy. Niestety przez wiele lat lekarze leczyli mnie niedopowiednimi lekami,przez co przybieralam na wadze i tracilam coraz bardziej pewność siebie. W końcu trafiłam do Lublina i tam mi pomogli. Jednak cały czas nie radzę sobie z odpowiednią dietą,czuję niedobór jakiegoś składnika,nawet jak jestem już najedzona. Jestem w stanie zmotywować się do regularnych ćwiczeń, problemem jest tylko odpowiednia dieta. Jak temu zaradzić? Czekam na nowy wpis na ten temat… Jak Pani sobie z tym poradziła :))

  12. Mam od dawna niedoczynność tarczycy, większość objawów pokrywa się. Nie znaczy to że muszą wszystkie występować u danej osoby. U mnie problemów z wagą nie było, zawsze uważano mnie za szczupłą osobę i niezmiennie ważylam swoje 57,5kg przy 172cm wzrostu. Od ponad pół roku leczę się, tarczyca powoli się wyrównuje i ku mojemu zaskoczeniu moje stałe 57,5kg nagle skoczyło do 59kg i za nic w świecie nie chce wrócić 😉 czyli taka mała anomalia 🙂

    Związek z niedoczynnością ma o wiele więcej czynników i to bardzo pokrętnych. U mnie jest to do wyleczenia, a najbardziej prawdopodobnym powodem – niski współczynnik ferrytyny (białko magazynujące żelazo), a to prowadzi do niedoboru czegoś tam a tamto do niedoczynności tarczycy, więc muszę uzupełniać żelazo żeby wyrównać cały ten łańcuch 😉

  13. Hej ja mam 22 lata i 2 ciąże za sobą. Przed ciążami zawsze uwielbiałam swoja sylwetkę nie byla fit a le dodawała mi pewności siebie. Zaczęło sie od pierwszej ciąży. Moj organizm zwiększył zapotrzebowanie na ten hormon ja go nie dostarczylam. Gdy sie zorientowałam ze to chodzi o to bylo za późno. Tsh wzroslo dużo za dużo. Byla to walka o zbicie tego ze względu na dziecko. Cotygodniowe wizyty u endokrynologa. Badania. Przytylam ponad 30 kg. Nie bylo dane mi to zrzucić ponieważ zaszłam szybko w druga ciaze. Lekarz mowil ze nie moge aż tak radykalnie sie odchudzic. Ale opanowalam chorobę i przytulam tylko 10 kg. W tej chwili stoję z waga. I bardzo chciałabym schudnąć chociaż do wagi z przed ciąży. Więcej nie potrzebuje bo to i tak doda mi pewności. Gdy to osiągnę może postaram sie o Fit figurę. Nie wiem czas pokaze Natomiast nie mam zielonego pojecia jak sobie z tym radzić.

  14. Mam niedoczynnosc tarczycy, powinnam łatwo tyć. A ja jestem mega chuda i nie moge przytyc. Co zrobic zeby przytyc przy niedoczynnosci tarczycy? ;(((

  15. Z Osoby nadaktywnej w niedoczynność….
    Hej, nie wiem dlaczego ale postanowiłam Wam opisać swoją historię. Chociaż… może i wiem dlaczego? Może po prostu mam silną chęć wygadania się, wypisania czy najzwyczajniej w świecie mówiąc -wyżalenia się komuś?
    Mam na imię Ola i mam 26 lat o swojej niedoczynności tarczycy dowiedziałam się w listopadzie ubiegłego roku. Tak żyjemy ze sobą niezbyt długo… ale już zdążyłyśmy się znienawidzić. Opowiem dlaczego.
    Od dziecka a tak naprawdę odkąd pamiętam byłam osobą nadaktywną 😉 w tym dobrym znaczeniu tego słowa. Już w podstawówce jeździłam reprezentować swoją szkołę w zawodach szkolnych 😉 i rozpoczęłam swoją przygodę z Karate Kyokushin (jest to najbardziej wytrzymałościowy styl Karate) w gimnazjum reprezentowałam szkołę już we wszystkim w czym się dało w biegach przełajowych, piłce ręcznej i nożnej w unihokeju, badmintonie dodatkowo tańczyłam hip hop i byłam mażoretką przy orkiestrze dętej w swoim mieście. Moje życie to w 90 % sport 😉 po szkole jeździłam na rozgrywki międzyszkolne, po nich na treningi tańca lub karate. Tak było przez całe gimnazjum i szkołę średnią. Idąc na studia musiałam zrezygnować z kilku spraw bo okazało się, że doba jednak potrafi być za krótka szczególnie kiedy trzeba dojeżdżać codziennie około 30 km na uczelnie. Studiując dziennie mój plan zajęć nieraz potrafił wyprowadzić mnie z równowagi… zrezygnowałam z tańca zostało tylko karate. Korzystając z przerw między zajęciami (które czasami trwały po 4 h!) zaczęłam chodzić na siłownie, skończyło się tak, że na 3 i 4 roku studiów byłam instruktorem na dwóch siłowniach i prowadziłam zajęcia grupowe ze sztangami i fitness bez obciążenia. Na 5 roku poświęcając się pisaniu pracy magisterskiej zrezygnowałam z zajęć na siłowni w imię nauki i prowadzenia zajęć karate z dziećmi oraz nieprzerwanie swoich treningów. Był w moim życiu jeszcze rok temu okres, w którym od poniedziałku do piątku miałam 12 treningów. Każdy się dziwił skąd mam na to wszystko czas i siłę ale ja mogłam i chciałam, potrafiłabym chyba wcisnąć 46 godzin w jedną dobę 😉 Skończyłam studia, zaczęłam pracę – w zawodzie, która na szczęście godzinowo pozwala mi na treningi popołudniami, wszystko zaczęło mi się w życiu układać… aż nagle…
    Moja niepohamowana dotąd energia gdzieś uleciała… zaczęło się od problemów z sercem, kołatania, duszności itp. Poszłam do lekarza rodzinnego, stwierdziliśmy, że może organizm w końcu domaga się odpoczynku (urodziłam się z wadą wrodzoną serca) i z racji mojej wady wrodzonej mam prawo się źle czuć. Dostałam tabletki i wróciłam do domu. Jednak czułam się coraz gorzej… Wyrobić moje 12 treningów w 5 dni zaczęło być niemożliwe, chodziłam śpiąca, słaba i zaczynałam popadać w depresję ;/ bo skręcało mnie kiedy mój partner (mieszkamy ze sobą od 4 lat, razem trenujemy i na szczęście mimo moich humorów związanych jak się później dowiedziałam z moimi hormonami i niedoczynnością dalej ze mną jest, kocha mnie i wspiera) wychodził na trening a ja nie miałam siły i samozaparcia żeby wstać z łóżka i ruszyć dupę. On zamykał drzwi a ja ryczałam jaka to jestem beznadziejna. Moja aktywność fizyczna, którą dosłownie kochałam stała się przykrym obowiązkiem, do każdego treningu musiałam się zmuszać a jak już zaczęłam ćwiczyć okazało się, że sztanga jest za ciężka, moja kondycja już dawno mnie opuściła a kopnięcia na głowę są niewykonalne bo nie ma mi kto rozbujać nogi… Później zaczęły mi wypadać włosy… Moje piękne długie gęste nigdy nie farbowane blond włosy… garściami.. dosłownie zatykał mi się brodzik podczas prysznica. Jak zobaczyłam łyse placki na głowie poleciałam do dermatologa. Kobieta stwierdziła, że to stres może depresja skoro moje dotychczasowe szalone życie nagle zwolniło a ja nie potrafię z tym żyć. Przepisała mi wcierkę, tabletki i puściła do domu. Po 3 miesiącach takiego funkcjonowania przyszła jesień – na okrągło było mi zimno, mój cykl menstruacyjny żył swoim życiem, pojawiły się torbiele na piersiach i jajnikach a ja siedziałam w domu z moją niedoczynnością i nie spałam po nocach bo nie wiedziałam co mi jest – nigdy nie czułam się tak fatalnie! W końcu ginekolog spytał mnie kiedy robiłam badania krwi (jako sportowiec badania u lekarza sportowego robię co 6 miesięcy krew, mocz nawet eeg itp. Zawsze wszystko było idealnie w normie!) powiedziałam mu, że 4,5 m-ca temu i wszystko było ok. Spytał o TSH… Powiedziałam, że moja morfologia nie brała tego pod uwagę ;P ale, że pewnie i tak jest w normie jak wszystko inne ;D Powiedział „Bo wygląda mi to trochę tak jakby Pani hormony robiły sobie imprezę”. I tak oto kilkanaście dni później wiedziałam, że mam silną niedoczynność. Wszystko okazało się książkowymi przykładami, których nikt wcześniej ze sobą nie połączył.
    Chciałabym tą długą i niezbyt wesołą historię zakończyć mimo wszystko pozytywnie. Wiedząc już co mi jest i zdając sobie sprawę z tego, że jak „się zmuszę i przemęczę to nie umrę” zaczęłam szukać swojej energii i chęci. W strachu przed tendencją do tycia (całe życie ważyłam niecałe 50kg) okazało się, że mogę podnieść swój tyłek z łóżka, że wcale tak mocno spać mi się nie chcę i jak pójdę spać za 4 godziny a nie już teraz, natychmiast to świat się nie zawali. Pogodziłam, się z tym że moje włosy już nigdy nie będą takie jak kiedyś i że moje karate będzie teraz bardziej z perspektywy trenera niż zawodnika ale czasami trzeba pogodzić się z pewnymi faktami i podjąć walkę! Na szczęście moje karate nauczyło mnie walczyć ze sobą i swoimi słabościami bardzo dobrze więc i tym razem nie mam zamiaru siedzieć na kanapie i patrzeć jak wygrywa ze mną niedoczynność.
    Moje życie pomału wraca do normy, rozpoczęłam leczenie i moje życie znów jest nadaktywne 😀 doba znowu ma za mało godzin (tym bardziej, że czasami jeszcze trzeba się zdrzemnąć ze swoją niedoczynnością)
    Nie poddawajcie się! Buziaki!
    Nadaktywna w niedoczynności Ola.

  16. Też mam niedoczynność. Jeszcze do tego hipercholesterolemie, hiperprolaktynemie, PCOS.
    Da się tym żyć. Baa, a nawet można zajść w ciążę. Jestem teraz w 28 tygodniu ciąży 🙂
    Nie jestem otyła, dbam o jakość spożywanego jedzenia. Lubie się ruszać, tylko czasami czasu brakuje 😉
    Kobitki – dbajcie o siebie, a wszystko jest możliwe 🙂
    Geny i choroby to jedno natomiast jak siebie traktujecie, dbacie o siebie to drugie 🙂

  17. Hej
    Moj problem z tarczyca zaczal sie w dosyc paskudny sposob, a raczej to jak sie o niej dowiedzialam.
    Oczywiscie w 2013 roku robione mialam badania ale lekarz nie uswiadomil mnie jakie jest to wazne w zyciu i funkcjonowaniu, nie zostalam pokierowana dalej. I mysle, ze zdarza sie to bardzo czesto….
    Ale wrocmy do terazniejszosci….
    Zaszlam w ciaze, ale ze mieszkam za granica i tutaj nie sa obowiazkowe badania tarczycy, tak nie mialam pojecia ze cos jest nie tak.
    W 17 tygodniu wybralam sie do Polski oczywiscie z zamiarem zrobienia badan, co sie okazalo podwyzszone TSH, endokrynolog do ktorej sie udalam z wynikami, powiedziala, ze to troche pozno i moj dzidzius moze byc chory, poniewaz najwazniejsze tygodnie rozwoju sa juz za nami.
    Oczywiscie dostalam Euthyrox ale nawet sobie nie wyobrazacie co poczulam na sama mysl.
    Dodala tylko ze to Hashimoto.
    Teraz mam powtarzac badania zeby zobaczyc w jakim to wszystko idzie kierunku.
    Mysle, ze informacje na temat tarczycy nie sa dostatnie przekazywane, nie jest tlumaczone co jesli zaniedbamy lub w miare wczesnie nie zdiagnizujemy choroby, ale tez mysle ze powinny byc robione jeszcze inne badania, nietolerancje pokarmow itd. wszystko o jest potrzebne do dokladnego zdiagnozowania chiroby i jej etapu, nie tylko TSH i T3T4 czy przeciwciala.
    Dlatego ciesze sie Tipsi ze zdecydowalas sie na taki temat i moglo by hyc ich wiecej, oraz porad.
    Teraz pozostaje mi tylko czekac z niecierpliwoscia , czy wszystko bedzie dobrze z moim malenstwem ????

    • Kochana ja w ciąży z Lenką też dowiedziałam się o niedoczynności. Brałam całą ciążę leki. Teraz zrobiłam badania i tsh mam na poziomie 2 🙂 Także w normie! Mam nadzieję, że u Ciebie też tak będzie! 🙂

  18. Witam! Ja o niedoczynności dowiedziałam sie po ciąży czyli 6 lat temu. Robiłam podstawowe badania aby się skontrolować. Miała problem z wagą zamiast chudnąć podczas karmienia i diety ,tyłam. Dwa lata temu wybrałam się do dietetyczki i schudłam z nią 14 kg i oczywiście ćwiczenia na siłowni. Udało mi się drugi raz zajść w ciążę (długo się o nią starałam) ale niestety ją straciłam. W tym czasie przestałam chodzić do dietetyczki i przytyło mi się w ciągu 7 miesięcy 5 kg. Teraz już zgubiłam te nadrobione 5 kg ale nic więcej nie mogę zgubić. Pilnuję tego co jem,ilości i jakośći posiłków a także ćwiczę choć czasami brak czasu. Coraz mniej mam motywacji bo mi nie wychodzi. Powiedz jak Ty osiągnęłaś swoją upragnioną wagę? Pozdrawiam

  19. Ja dowiedziałam sie o niedoczynnosci po badaniach krwi kiedy to starałam sie dowiedziec dlaczego gubie włosy i wciaz tyje mimo reguralnych treningow i zdrowej diety???? Wynik moze nie taki zly jak to lekarz powiedzial bo TSH 5.59 ale nie chcialam brnac dalej w niedoczynnosci I zlym samopoczuciu, nie mowiac juz o ciaglym przybieraniu na wadze! Odmowilam tabletek, kupilam ksiazki o tarczycy oraz poprosiłam o pomoc Lelcie(pewnie znacie ja z wpisu Tipsi:) ) Przeszłam na diete bezglutenowa, przestałam jesc nabiał a zrodłem bialka byly tylko ryby I wszelkie owoce morza. Nie tesknie za miesem sklepowym chlebem czy jogurtami….a dzieki temu po niespełna 6/7 tygodniach TSH spadło do 3.3! Mało tego… Zaczełam moze nie tyle ze chudnac bo az tak tego nie potrzebuje ale moja sylwetka zmienia sie z tygodnia na tydzien, włosy zaczeły lsniec I juz nie wypadaja, znikneły problemy ze stawami i ‘mglisty’ wzrok! Szczerze polecam dopasowanie diety I cwiczen do rodzaju choroby tak by ja zwalczyc badz chociaz wyciszyc jej przykre dolegliwosci! Pozdrawiam wszystkie niedoczynne

  20. … Do lekarza udałam się w momencie gdy przytylam, nic mi się nie chciało i straciłam polowe z objętości włosów…Drugi rok walczę z niedoczynnościa… Moja doktor podejrzewa hashimoto chociaż obraz kliniczny (atpo) na to nie wskazuje ale warto wiedzieć ze mimo że wynik atpo jest w normie nie oznacza to że Hashimoto nie ma… Nie rozumiałam dlaczego będąc na diecie intensywnie ćwicząc ją nie chudlam… Tylko wręcz tylam…A przecież kiedyś wystarczyło ze trochę się poruszlam uważałam na to co jem i od razu było widać efekty Po pierwsze dieta.. Ale nie taka dieta jaka sobie wymyślimy… Zjem to i to bo to jest zdrowe … Błąd !!! Zdrowe ale dla zdrowego człowieka. Osobom z niedoczynoscia tarczycy bardzo dużo produktów może zaszkodzić . Co do aktywności fizycznej u mnie się sprawdziło … Zbyt duży intensywny wysiłek powodował odwrotne skutki… ( np bieganie, trening funkcjonalny, czy p90x) . Polecam wizytę u dietetyka . Dobrego dietetyka.

  21. Ja mam wykrytą tarczycę od ponad półtora roku. Do mnie nadal to nie dociera i nie mogę się pogodzić z tym, że przez tą tarczycę nie mogę schudnac nie wiem może cos źle robię czy może dlatego, że mam złe wyniki, a żeby iść do endokrynologa muszę jeszcze sporo czasu czekac. Na samym poczatku brałam sam jod i mi pomagał, więc normalnie chudłam, ale po jakimś czasie przestał i od lutego znowu mam złe wyniki przez co nie mogę znowu schudnac:( a Ty mając złe wyniki nie biorąc hormonów schudlas cos czy dopiero jak zaczęłas je brać?

  22. Witam rowniez mam niedoczynnoac tarczycy ponoewaz mam nierozwinieta wiec nigdy nie bedzie dobrze finkcjonowac…… Z checia dowiem sie jak z tym walczysz ponoewaz przed ciaza schudlam i nie bylo z tym problemy ale po ciazy juz mi jest bardzo trudno zostalo mi 10kg i bardzo mi one przeszkadzaja i chcialabym sie ich pozbyc….. Pozdrawiam ????????

  23. Hey, mam 17 lat i również mam chorą tarczycę. Jest to dość uciążliwa choroba ale da się z nią żyć. Chciałabym się dowiedzieć jak mogę schudnąć nawet wtedy kiedy mam problemy z ta chorobą.

  24. Bardzo przydatny post. 🙂 W dzieciństwie miałam niedoczynność tarczycy, ale teraz wszystko jest na szczęście w porządku. 🙂 Pozdrawiam!

  25. Cos o tym wiem…jedzenie co 3/3,5h.Cwiczenia kiey wcale ci sie nie chce.ale warto dla lepszego samopoczucia i wygladu! ;)pozdrawiam

  26. Byłabym mega wdzięczna za dodatkowy post a może byłaby szans ana powstanie całej serii dotyczącej tarczycy ? Pozdrawiam

  27. Mam 20 lat i od 10 choruje na hashimoto i od 3 na niedoczynność tarczycy. Do tego zaburzenia krzepliwosci krwii, ktore skutkuja tym ze cos 3/4 miesiace wpadam w anemię. W Zeszłym roku udalo mi sie zmobilizowac, przez 4 miesiące regularnie cwiczylam, dobrze sie suplementowalam. Przed matura wyniki bardzo sie pogorszyly i przestalam cwiczyc, teraz probuje ponownie wdrozyc sie w zdrowe zywienie i polaczyc je z aktywnoscia fizyczna, ale bardzo ciężko jest mi sie przelamac, gdy wracam ze szkoly albo pracy usypiam na siedzaco i gdy juz usne to spie do rana. Przesypiam zdecydowana większość czasu gdy jestem w domu i budzę sie zmeczona. Nawet gdy juz zbiore sie poćwiczyć po 15 minutach jestem nie do zycia, nawet wykonujac nie meczace cwiczenia mam po prostu dość. Może ktos mial podobnie i wie jak sobie poradzic?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

This site uses Akismet to reduce spam. .