Wiosna w pełni, za chwilę lato i plażing, smażing oraz inne przyjemności. Chcąc cieszyć się ciepłem wychodzimy na słońce. W końcu złocista skóra wygląda pięknie, kojarzy się z młodością, radością i wigorem. Opalenizna na wyrzeźbionej sylwetce to na pewno wabik na facetów. Nawet fitneski startujące w zawodach smarują swoje ciała bronzerem. Z czasem skóra narażona na zbyt silną dawkę słońca wiotczeje, szybciej pojawiają się zmarszczki już nie wspominając o poparzeniu czy raku skóry. Co zrobić by korzystać ze słońca, ale bezpiecznie i zdrowo? Czy wystarczą tylko kremy z filtrem? A może to właśnie one są bardziej szkodliwe niż promienie słoneczne? Zapraszam na wpis 😉 Jak już powszechnie wiadomo słońce ma swoje y i minusy. Bez promieni słonecznych nie ma życia, nam też są one potrzebne by prawidłowo funkcjonować. Zbyt długotrwała ekspozycja na słońce może skończyć się udarem, a nasza skóra zestarzeje się o wiele szybciej. Wiadomo, są kremy z filtrami. Jak zapewniają producenci im wyższy filtr tym większa ochrona przed szkodliwym działaniem słońca. Jest jedno ALE. Filtry blokują szkodliwe promieniowanie, ale blokują także dobroczynne działanie słońca. To właśnie dzięki promieniom słonecznym w naszym organizmie wytwarzana jest witamina D. Lekarze od dawna biją na alarm, że niedobór tej witaminy to już epidemia.

Ludziom na całym świecie (nawet w bardzo słonecznych zakątkach globu) brakuje witaminy D. To ona odpowiada za zwiększenie odporności, wzmacnia nasze kości, działa antynowotworowo. Nasz organizm zaczyna ją wytwarzać dopiero po 10 minutach przebywania na słońcu. Więc co zrobić? Opalać się czy nie? Używać filtrów? A może polubić blady odcień cery? Nasz wybór to sprawa indywidualna, ale spróbuję trochę pomóc Wam w podjęciu decyzji.

Jeśli decydujesz się na to, żeby skorzystać z kąpieli słonecznych pamiętaj, że istotna jest pora dnia. Godziny poranne lub popołudniowe są odpowiednie na opalanie. Wtedy słońce świeci pod kątem i jego intensywność nie jest tak niebezpieczna. Spokojnie, na pewno się opalisz  Druga sprawa to kremy z filtrem. Mają swoich fanów, ale i zagorzałych przeciwników. Jeśli należysz do tych drugich możesz skorzystać z naturalnych substancji ochronnych. Należą do nich różnego rodzaju oleje: z dzikiej marchwi, pestek malin, kiełków pszenicy lub na przykład oliwa z oliwek. Oprócz działania ochronnego pielęgnują ciało i ujędrniają skórę. Popularny olej kokosowy też się do tego nadaje choć ma niską naturalną ochronę przed promieniami UV.

Aby cieszyć się słońcem i bezpiecznie korzystać z uroków lata zadbaj o odpowiednią dietę. Nasz organizm wytwarza naturalną barierę ochronną przed słońcem, jednak nie jest ona wysoka. Jedząc produkty bogate w beta-karoten wzmacniamy ją od środka. Poza tym to beta- karoten sprawia, że szybciej się opalamy. Można stosować gotowe suplementy, czemu nie. Jednak to co jest naturalne zawsze było lepiej przyswajalne. Oczywiście najbardziej znanym produktem spożywczym jest marchew. Nie każdy wie, że gotowana marchew ma o wiele więcej tego drogocennego składnika niż surowa. Nie zapominajmy o suszonych morelach, które mają 3 razy więcej beta-karotenu niż wspomniana wcześniej marchewka. Co prawda są one bardziej kaloryczne, ale nie przesadzajmy od paru moreli dziennie nikt jeszcze nie przytył 20 kg ;).

Idąc na plażę czy gdziekolwiek indziej by się poopalać można przygotować sobie parę marchewek i moreli żeby w trakcie słonecznego wygrzewania mieć przekąskę, która działa od środka. Beta-karoten znajdziemy w warzywach i owocach w kolorze żółtym, pomarańczowym i czerwonym (papryka, pomarańcze, brzoskwinie, pomidory itp.). Dużo tego składnika zawierają zielone warzywa typu: szpinak, brokuł, sałata, fasolka. Znane powiedzenie „co za dużo to niezdrowo” dotyczy również beta-karotenu. Jeśli z nim przesadzimy skóra nabierze żółtawego koloru. Na szczęście to proces odwracalny i wystarczy tylko odstawić go na jakiś czas.

Dla przeciwniczek kąpieli słonecznych, ale fanek pięknej, złocistej skóry mam propozycję z serii „domowych sposobów”. Jasne, że można pójść na łatwiznę i kupić gotowy bronzer lub samoopalacz – to dla leniuszków ;). Dla dziewczyn lubiących domowe wynalazki jest maseczka z marchewki. Można ją stosować na twarz lub całe ciało, które wcześniej potraktujemy ulubionym peelingiem. Proporcje składników zależą od ilości. Składniki maski na twarz: jedna marchewka, żółtko i trochę mąki ziemniaczanej (używamy do zagęszczenia gdy papka jest zbyt płynna). Marchew należy rozdrobnić, dodać żółtko i mąkę. Nałożyć na twarz i dekolt. Trzymać 3 minuty przy jasnej cerze, przy ciemniejszej można trochę dłużej. Pamiętajcie, że za częste stosowanej tej mikstury może nadać cerze sztuczny, pomarańczowy odcień!

Jak przedłużyć opaleniznę? Oprócz wspomnianej już diety bogatej w beta-karoten należy pamiętać o nawilżaniu skóry. W ten sposób przedłużysz efekt, a zdobyta już opalenizna będzie wyglądała ładnie i zdrowo. Nie bójmy się robić peelingów. Pozbędziemy się w ten sposób martwego naskórka, a opalenizna zostanie na dłużej. Brązowy pigment znajduje się w głębszych warstwach skóry więc spokojnie 😉

A Wy jak planujecie tegoroczny plażing, smażing? Mam nadzieję, że mój wpis pomógł każdej z Was podjąć decyzję i nie bać słońca jak ognia 😉 Wszystkie fanki złocistej skóry kciuk w górę! Miłego relaksu w życiodajnych promieniach!

Ewa

11 KOMENTARZE

  1. Czy moglabym prosic o post o kremach, mleczkach, olejkach do opalania ? Wybieram sie niedlugo do Grecji, i chcialabym przyjechac opalona jak murzynka ale nie uzywajac filtra 50 😉 Mam dosyc ciemna karnacje.

    • Według mnie jak masz ciemną karnację to 20 Ci wystarczy. Ja mam bardzo jasną i będąc w Egipcie zaczęłam od 50 i żałuję, bo niewiele się opaliłam. Ale ja nie chciałam wyglądać jak murzynka – to postarza, szczególnie na twarzy.

  2. Niestety ja ekspozycje na słońce i posiadanie pięknej opalenizny przypłaciłam zdrowiem :/ rakiem złośliwym czyli czerniakiem i nigdy nikomu nie powiem zeby sie opalał :/ owszem pobyć na slonku chwile ale wiem z doświadczenia i obserwacji innych jak to wyglada sa wakacje jest plazing i smazing .. A potem łzy i żal ,oczywiście nie każdy od razu musi mieć czerniaka ale warto sie nieraz zastanowić 2 razy :/

    • Zgadzam się z poprzedniczką, niestety z roku na rok rośnie zachorowanie na czerniaka, interesuję się tym tematem ponieważ u bliskiej mi osoby właśnie został zdiagnozowany. Dodam, że osoba ta nigdy nie korzystała z solarium i nie była wielbicielką smażingu. Dlatego jeśli opalanie to tylko rozsądne i z wysokimi filtrami szczególnie u osób z fototypem I lub II skóry. I dla każdego regularne badania po lecie pod kątem znamion u dermatologa, co pozwoli na monitorowanie zmian skórnych jeśli zaszły i możliwe szybsze wykrycie choroby.

  3. jak jeszcze starałam się opalać, wykminiłam taką metodę: słuchaj muzyki a po każdej piosnce (większość 3 minuty z hakiem) zmieniaj pozycję. Polecam, jeszcze nigdy się nie spiekłam stosując ją (w większości dlatego, że opalanie nudzi mi się po 15 min, ale ciii)

  4. Gdzieś słyszałam,że aby rozpoznać ile kto ma wit. D w organizmie to wystarczy spojrzeć na jego twarz/cerę 🙂

  5. Ja niestety mam uczulenie na słońce;( Mimo tego uwielbiam się opalać! Wysoki filtr powinien znajdować się w każdej kobiecej torebce;)

  6. Bez przesady z tą witaminą D. Żaden filtr jej nie blokuje w 100%, bo żaden filtr też nie blokuje całkowicie promieniowania. A podobno im jaśniejsza skóra tym lepiej ta witamina D się wytwarza i chyba rzeczywiście tak jest skoro osoby ciemnoskóre w Afryce też mają niedobory witaminy D.

  7. Uważam, że filtr w wakacje jest niezbędny. Szczególnie przy jasnej cerze i podczas codziennej pracy na słońcu w wakacje. Nie wyobrażam sobie go nie używać, bo z poparzeniami słonecznymi nie ma żartów…
    Oczywiście inna sprawa jeśli ktoś wychodzi tylko na typowy smażing, może rzeczywiście naturalne substancje ochronne wystarczą 😉 Ważne, aby stosować jakąkolwiek ochronę, bo na zdrowiu wszystko prędzej czy później się odbija.
    Pozdrawiam! 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

This site uses Akismet to reduce spam. .